Pracowity weeks…

Minął wprawdzie szybko, ale dość pracowicie. Teraz nie ma już zbyt wiele czasu, w każdej chwili na świat może przyjsc junior, więc trzeba pracować do tego czasu ostro i jeszcze znaleźć czas na sen (poźniej przecież już nie będzie na to czasu – pooodobno). Najzabawniejszy jest fakt, że jeszcze się nie urodził a pesos upłynniają się szybko, ale taki mały urwis… bezcenny przecież! Muszę jeszcze znaleźć chwilkę czasu na ostatni szlif w pokoju juniora, jakies chmurki, kwiatki… nie ma co, maja dzieci zachcianki :)

Maj 21, 2007 • Posted in: Wiadomości

Leave a Reply