Ślicznotka po sprowadzeniu…

Po sześcio-miesięcznych poszukiwaniach mogę w końcu powiedzieć, że jest a wcalnie nie tak łatwo było znaleźć odpowiednią wersję SL’ki, a jak juz znalazłem to dwie od razu – jak na złość, a mimo wszystko nie łatwo było się zdecydować (druga także czarna, okuta w 19 calówki MAE i tylna klapa z wersji po facelifting’u, ale miala kilka drobiazgów do wymiany), choć ostatecznie wybrałem tą jedyną, która sprawiała wrażenie bardziej jednak zadbanej (hyhy)

slicznotka.jpg

Czarna na 18 calowych kołach z szerokim obuwiem, 326 ptaków pod maską i 450 niutków, do tego 5 litrowy silnik, a jak to mruczy gdy jest złe (hu huu hu). W środku czarne skóry, trochę elektroniki, nawigacja i takie tam dodatki, a jeszcze do kompletu hardtop, windshot i kilka książek. W wieeeelkim wielkim skrócie robi to wrażenie, do tego stopnia, że doczekać juz sie nie mogłem. A tak poza tym wszytkim to boli jedynie te tankowanie, bo żre ślicznotka jak cholera ale przecież V8 często zachowują się w sposób typowy dla dwudziestoparolek – są w stanie wypić każdą ilość, jaką tylko się im postawi…

Sierpień 27, 2006 • Posted in: Mercedes R129

Leave a Reply